sobota, 28 stycznia 2012

Rozdział: 11 ♥

Kiedy cały dzień pracy dla Cleo minął, June wsiadła w samochód i ze szczęśliwą minął jechała do kawiarni po swoje ulubione ciastka z bitą śmietaną. Było już po 19, ale dziewczyna nie czuła zmęczenia, tylko ulgę. Kiedy kupiła ciastka, pojechała do domu. Próbowała otworzyć drzwi, lecz były zamknięte.
- „Co się dzieje ? Przecież Kate miała czekać na mnie w domu, nie mam kluczy” – pomyślała i wyciągnęła telefon z torebki, poczym wybrała numer do swojej przyjaciółki
- Kate, gdzie jesteś ?
- W domu, a gdzie miałam być ?
- No nie wiem, myślałam że poczekasz
- Ale po co? Napisałaś, że mam iść do domu
- Tak, ale… Możesz przyjść ? Pokąpiemy się w basenie, korzystajmy z ładnej pogody
- Przepraszam Cię June, ale na prawdę nie mam ochoty
- No dobra, jak chcesz. A gdzie dałaś klucze?
- Zostawiłam na krześle, pod poduszką, na tarasie. A tak w ogóle, to ty nie powinnaś być teraz na randce?
- O boże ! Na śmierć zapomniałam odwołać tego spotkania. Już chyba nie zdążę… Która godzina ?
- Już dobrze po 20 – usłyszała męski głos i odwróciła się, zobaczyła tam Jacoba podpartego o ścianę, z bukietem pięknych, czerwonych róż
- Przepraszam Cię Kate, ale muszę kończyć, zadzwonię później – powiedziała June do telefonu, i odłożyła go, z powrotem do torebki. Uśmiechnęła się do swojego chłopaka, opierając głowę o ścianę
-Czekałem na Ciebie pod kinem, myślałem że mnie wystawiłaś..
- Przepraszam Cię bardzo Jacob, ale byłam cały dzień w pracy, i kompletnie wypadło mi z głowy, żeby do Ciebie zadzwonić, i przełożyć spotkanie
- Dobra, nic się nie stało. Seans nam przepadł, ale może miałabyś ochotę na spacer ? – podszedł bliżej do dziewczyny, wręczając bukiet kwiatów
- A wiesz, bardzo chętnie. Odłożę tylko torebkę, przebiorę się i zaraz do Ciebie wracam, zaczekasz ?
- No pewnie, leć.
- I dziękuję za kwiaty, są piękne. Uwielbiam róże – powiedziała i uśmiechnęła się
- Wiem, pamiętałem- popatrzył głębokim spojrzeniem z góry i odwzajemnił uśmiech
Dziewczyna poszła na taras po klucze i otworzyła drzwi. Wstawiła kwiaty do wody, rzuciła torebkę na kanapę w salonie i pobiegła do szafy. Zarzuciła tylko różowy sweter, ubrała sandałki i poczesała włosy, była już gotowa na romantyczny spacer z Jacobem
- Jestem już gotowa. A gdzie właściwie idziemy ?
- Może pójdziemy przejść się na plażę ?
- Pewnie – odpowiedziała z uśmiechem.
Zakochani szli brzegiem morza, obejmując się, śmiejąc.. W swoim towarzystwie najlepiej się czuli, wiedzieli, że to co kiedyś ich łączyło wróciło z podwojoną siłą. June czuła, że może znowu zaufać Jacobowi, ale nie wiedziała dlaczego, ciągle myślała o Jake.
- June, June..
- Tak ?
- Słuchasz mnie ?
- Tak, tak.. Tylko przez chwilę się zamyśliłam, przepraszam.
- No coś ty, jesteś zmęczona, a ja Cię jeszcze nudzę swoimi historiami, odprowadzę Cię lepiej do domu.
- Ale jeszcze nie teraz, chcę z Tobą trochę pobyć, tak rzadko się widujemy
- No tak.. No to może usiądźmy tam – powiedział, i wskazał na miejsce przy skałach, w którym kiedyś przesiadywali godzinami...
Usiedli przy skałach, trzymali się za ręce, a fale podmywały ich stopy. Cieszyli się swoją obecnością, i wiedzieli, że podjęli dobrą decyzję, wracając do siebie. Robiło się coraz później, zbliżała się 11, ale oni nie mogli się rozstać, nie chcieli..
- Jacob..? Odprowadzisz mnie do domu?
- No oczywiście.
- To dobrze, dziękuję – powiedziała, i położyła głowę na jego ramieniu
- June.. Ufasz mi ?
- Yhym..- mruknęła tylko, bo już zasypiała
- To dobrze..
Chłopak pocałował ją tylko w policzek, i mocno wtulił w swoje ciało. Robiło się coraz ciemniej i zimniej, ale nie chciał jej budzić. Po chwili, sam zamknął oczy i usnął…











piątek, 27 stycznia 2012

Rozdział: 10 ♥

Nastał ranek, a June obudziła się razem, w łóżku ze swoją przyjaciółką. Przeciągnęła się tylko, założyła kapcie i poszła pod prysznic. Umyła włosy, swoim ulubionym jabłkowym szamponem i nasmarowała całe ciało kremowym balsamem. Nie wysuszyła nawet włosów, tylko poczesała je i ubrała się w wysoką spódniczkę w kolorowe kwiaty, i szary podkoszulek. Wzięła kartkę papieru i długopis – „ Poszłam pracy, nie czekaj, będę późno” – napisała, zostawiając kartkę obok łóżka, na którym spała jej przyjaciółka. Pocałowała ją tylko w policzek i cicho, na palcach wyszła. Wyciągnęła z torebki kluczyki od samochodu, wsiadła i pojechała pod dom swojej szefowej- Cleo. Kiedy June była na miejscu, spojrzała tylko w lusterko samochodowe, i zaparkowała swój pojazd pod willą Cleo. Wysiadła z auta, ze znużoną miną, nagle zobaczyła, że przez drogę przebiega Jake. Widząc to, natychmiast pobiegła za nim krzycząc :
- Jakee ! Jakee !
Niestety nie usłyszała odpowiedzi, jej przyjaciel nawet się nie odwrócił. Dziewczyna postanowiła dalej wołać, niestety bez skutku. Tak bardzo chciała z nim porozmawiać, wyjaśnić całą sprawę, więc pobiegła jak najszybciej mogła. W końcu go dogoniła, pociągnęła tylko za koszulkę, i ze zmęczenia podparła się o murek, dysząc.
- Wreszcie Cię dogoniłam ! Biegłam aż od domu Cleo. Możesz mi wytłumaczyć co się z Tobą działo, przez tyle dni ? – powiedziała, zmęczonym głosem June
- Co ? – mruknął tylko, odwracając się, i ściągając słuchawki
- Co się z Tobą działo? –zapytała jeszcze raz dziewczyna
- June ? Co ty tutaj robisz ?
- Jaa? Gonie za Tobą, bo próbuje się z Tobą skontaktować już od kilku dni, ale ty nie dajesz znaków życia, co się z Tobą dzieje, Jake ?
- Nic. Po prostu musiałem sobie coś przemyśleć.
- Co przemyśleć ? Ja zrobiłam coś nie tak ? Nawet nie wiesz jak się martwiłam o Ciebie przez te wszystkie dni. Chciałam do Ciebie przyjść, ale Kate mi nie pozwalała, nie wiem o co jej chodziło.
- Yyy. O nic. Już jest wszystko w porządku, nie potrzebnie się martwiłaś
- Myślisz, że ja tego nie widzę ? Co się dzieje Jake, przecież możesz mi powiedzieć, w końcu się przyjaźnimy, nie?
- Posłuchaj June, nie chce teraz o tym gadać, proszę Cie, nie wracajmy już do tego – odpowiedział z uśmiechem
- No dobrze. Dzisiaj Ci odpuszczę, ale jak obiecasz mi, że nigdy już tak nie zrobisz. Myślałam, że Cie straciłam
- Obiecuje, i przepraszam. Nie wiedziałem, że tak bardzo się o mnie martwisz. Nie straciłaś mnie, przecież jestem Twoim przyjacielem, i tak zostanie
- Ojj głupku ! Jesteś dla mnie najważniejszy, to jak miałam się nie martwić ?
Nie odpowiedział jej, tylko czule uśmiechną się. Gdy June to zobaczyła, nagle zrobiło jej się lżej, poczuła ulgę na sercu. Nie wiedziała co powiedzieć, była taka szczęśliwa, więc przytuliła się do Jake, i szepnęła do ucha :
- Kocham Cie, wiesz ?
Po chwili milczenia usłyszała odpowiedź, lecz nie tą co chciała…
- Idź już, bo spóźnisz się przeze mnie do pracy
- Aj tam. Cleo sobie poczeka, ważne że w końcu mogłam sobie to wszystko z Tobą wyjaśnić
- No tak, ale…
Jake nie dokończył zdania, ponieważ przerwał mu dzwoniący telefon, June.
- No odbierz –powiedział
- Po co? To Cleo, pewnie wydarła by się, bo się spóźniam a zresztą już idę, także nie ma sensu wysłuchiwać jej wielkich pretensji
- To idź, nie zatrzymuje Cię dłużej, a kiedy się spotkamy ?
- Nie wiem, zadzwonię – krzyknęła tylko, biegnąc
Kiedy dziewczyna dobiegła na miejsce, zobaczyła opalającą się, przed swoim wielkim basenem Cleo
- Przepraszam za spóźnienie, ale zatrzymała mnie ważna, prywatna sprawa, ale już jestem – tłumaczyła się June
- Spokojnie, rozumiem, nie musiałaś się tak śpieszyć. Idź się czegoś napij, bo strasznie dyszysz, i przyjdź tu, powiem ci co masz dziś dla mnie zrobić – odpowiedziała jej Cleo

czwartek, 26 stycznia 2012

Rozdział: 9

June wróciła do domu, całkiem zadowolona. Kate czekała już na nią zniecierpliwiona..
- I co ? - spytała
- Nic. - odpowiedziała jej June
- Jak to nic? Opowiadaj, bo umieram z ciekawości
- Pocałowałam go... - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy
- O boże ! I jak było? Co on na to?
- Nic. To był krótki pocałunek, i zwykła rozmowa o uczuciach
- Tylko ? Całowałaś się z nim ! Jesteście razem tak?
- No chyba tak.. Jutro umówiłam się z nim do kina..
- To fantastycznie! Dlaczego się nie cieszysz ?
- Cieszę się. Tylko..
- Jake...?
- Martwię się, co on na to.. To mój przyjaciel, a ostatnio coś niedobrego się z nim dzieje. Ty się o niego nie boisz ? Nie chcesz wiedzieć co go gryzie ?
- Nie, bo znam go dobrze, i wiem, że to tylko jego humorki, jutro mu przejdzie, nie przejmuj sie tylko ciesz się ze swojego szczęścia.
- No masz racje, ale chciałabym się z nim spotkać, i upewnić się czy nic mu nie jest...
- Yy, nie wiem czy to najlepszy pomysł. Słyszałam, że jest chory. Może, ja go odwiedzę, a potem Ci wszystko opowiem ? Sądzę, że to jest dobre wyjście z tej sytuacji..
- Co ? Niee.. Ja do niego zadzwonię, i umówię się na spotkanie. Chociaż krótkie, bo musze go zobaczyć - odpowiedziała June, i poszła bez słowa do swojej sypialni.. Kate, spuściła głowę.. Wiedziała, że nic nie może już zrobić. W końcu June, kiedyś się o tym dowie.. O tym, co czuje jej przyjaciel..

Po dwóch godzinach nie odzywania się do siebie, Kate postanowiła sobie odpuścić, i zapukała do drzwi pokoju swojej przyjaciółki
- Chcesz kako?
- Nie, dzięki - odpowiedziała June
- Na pewno ?
- Tak.. Ale możesz powiedzieć, po co tak na prawde tu przyszłaś ?
- Hmm.. Mogę usiąść?
Kate nie usłyszała odpowiedzi. Zamknęła drzwi...
- Ejj Kate ! Zaczkaj.. - nagle krzyknęła June
- Tak?
- Siadaj..
Dziewczyna usiadła obok swojej przyjaciółki i złapała ją za rękę..
- Nie odbiera... - cicho mruknęła June, ze łzami w oczach
- Dlaczego tak się nim przejmujesz?
- Bo jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w moim życiu, nie rozumiesz? A ja wiem, że coś jest nie tak, że coś zrobiłam. Nie odzywa się już kilka dni...
- Nie znasz Jake ? On zawsze tak ma, jak coś mu się nie uda. Jest zły na cały świat.. Przecież wiesz, że nie wydali jego książki.
- No tak, ale myślę, że tu nie chodzi o książkę, tylko o coś innego. O mnie.. To nie jest zwykła kłótnia. On chce zakończyć naszą przyjaźń..
- Co ty mówisz ? Na pewno tak nie jest, nawet tak nie myśl. Jesteś dla niego bardzo ważna, ale może po prostu chce pobyć sam, ostatnio ma trudny okres..
- Ty coś przede mną ukrywasz. Proszę Cie, powiedz mi prawdę, przecież i tak się dowiem..
- Ja ? Nic nie ukrywam..
- Kate.. Przecież wiem.. Prosze, powiedz.
- Nic się nie stało. Ciesz się teraz swoim nowym związkiem...
- Teraz nie mogę. Muszę odwołać jutrzejsze spotkanie. Wogóle nie wiem, czy dobrze zrobiłam dając Jacobowi drugą szansę. Było mi dobrze, jak byłam sama, nic nie musiało się zmieniać.
- Nie mogę tego słuchać. Nie pozwolę, żebyś przez humory Jake, marnowała swoje szczęście. Przecież wiem, że wciąż go kochasz.
- Na razie chcę nad tym pomyśleć, ale dziękuje za rady, jesteś wspaniałą przyjaciółką - powiedziała June, i przytuliła Kate

niedziela, 22 stycznia 2012

Rodział : 8 ♥

Był już ranek, pierwsza obudziła się Kate.
- June ! June ! Wstawaj ! Już prawie 11.00, a nie zapominaj, że za 2 godziny masz być w parku dziewczyno! Albo nie.. Ty idź się odstaw, a ja pójdę zrobić coś pysznego do jedzenia. Co powiesz na jajecznicę, z boczkiem i szczypiorkiem ?
- Świetnie! Dziękuję .. – odpowiedziała zaspana, i wstała z łóżka
June poszła do łazienki, ogarnęła twarz, i poszła się ubrać, i uczesać. Kiedy skończyła, przyszła do kuchni..
- Mmm. Jak to pięknie pachnie, i musi być pyszne! – powiedziała June, i nakładała na talerz jajecznicę.
- Wiesz co ? Cieszę się, że wszystko zaczyna powoli się układać. Ty jesteś zakochana, a ja ostatnio też zaczęłam bliższy kontakt z Lucasem..- odpowiedziała jej przyjaciółka z jajecznicą w buzi
- Co ? Naprawdę ? Dlaczego mi nic nie powiedziałaś !? Ale się cieszę. I co, kiedy się spotkacie ?
- Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale mam przeczucie, że już niedługo.
- To dobrze.. Może zaliczymy podwójną randkę..
- June.. Ale widzę, że coś jest nie tak. Co Cie tak gnębi ?
- Martwię się trochę, tą wczorajszą sytuacją..
- Chodzi o Jake, tak ?
- Noo. Wybiegł tak. A przecież wcześniej, było wszystko w porządku, a kiedy zobaczył to zdjęcie, zrobił się jakiś dziwny..
- Wydaje Ci się.. Chłopak może się zawstydził. To nic takiego. Nie zamartwiej się, bo masz randkę !
- To jeszcze nie randka Kate ! Nie wiadomo, czy w ogóle coś z tego wyjdzie..-powiedziała June i spuściła głowę
- A przestań ! To oczywiste, że on chce do Ciebie wrócić, i Cię przeprosić. Napisał Ci tak.
- Ale ja dalej w to nie wierzę. To takie nierealnie piękne.
- To musisz przyzwyczaić się, że od dzisiaj to Twoje nierealne piękno, będzie przy Tobie.
- Dziękuję Ci Kate.. Gdyby Cię nie było, pewnie nie odważyłabym się tam pójść. Tylko przykro mi, że nie ma tu teraz ze mną Jaka. Że Nie cieszy się, z tego, że w końcu się zakochałam. Może zadzwonię, do niego i mu powiem?!
- Yyy. To nie jest najlepszy pomysł June. Najlepiej byłoby jakby w ogóle o tym nie wiedział.
- Ale, dlaczego?
- Bo.. Yyy..Będzie zazdrosny, on jest sam.. Udaje twardego, ale pewnie też brakuje mu miłości..
- No dobra.. Na razie mu nie powiem. Ale potem i tak się dowie. Przecież w szkole będzie widział nas razem..
- No tak, ale staraj się przy nim nie okazywać miłości do Jacoba.
- Masz rację, tak zrobię.
- No to załatwione. A ty już jedź do swojego ukochanego. Ja będę czekała na Ciebie niecierpliwie z obiadem. Ej, a może zaprosisz go, do domu na obiad, co? Zrobię coś pysznego! Na przykład cudowne spaghetti mojej mamy.
- Tak od razu? No nie wiem, zobaczę jak to wszystko będzie wyglądało.
Dziewczyna ucałowała swoją przyjaciółkę, i wyszła.. Wsiadła do samochodu, i zdenerwowana spotkaniem pojechała do parku. Zaparkowała samochód, i od razu zobaczyła Jacoba stojącego przy ławce.
- Cześć June. Myślałem, że już nie przyjdziesz- powiedział chłopak, i pocałował ją w policzek. Widać było, że jest zdenerwowany
- No cześć. Dlaczego miałabym nie przyjść? Chciałeś porozmawiać, więc jestem- odpowiedziała, i uśmiechnęła się June
- Bardzo się cieszę. Myślałem, że jesteś na mnie obrażona. W końcu, nie był bym zdziwiony. Po tym, co Ci zrobiłem..
- Nie wracajmy do tego..
- No dobrze.. Więc może usiądziemy?
- Dobrze.. A tak właściwie to, po co Ci gitara?
- A, wracam od kolegi. Uczę go grać..
-Aha. A dajesz korki?
- Tak. Czasami sobie dorabiam – odpowiedział, i uśmiechną się chłopak
- To fajnie, że zarabiasz przez to, co lubisz.
- Tak, fajnie..  June..?
- Dziewczyna podniosła głowę, i popatrzyła się na Jacoba.
- Chciałem.. To znaczy.. Yy, przepraszam, ale długo nad tym myślałam, i zapomniałem, co miałem powiedzieć..
- Uspokój się, i powiedz to po prostu, co chciałbyś abym wiedziała. To tylko rozmowa, nic takiego.
- No tak, ale to jest bardzo ważna rozmowa jak dla mnie, bo po tych kilku miesiącach zdałem sobie sprawę, że zrobiłem błąd. Duży błąd.. Chodzi o to, że nie mogę o tym zapomnieć. Chciałbym żeby wszystko wróciło. Ja byłem pewien, że nic do Ciebie nie czuję, ale okazało się, że to wróciło. Nie zdziwił bym się, jakbym dostał teraz od Ciebie w twarz, bo wiem, że Cie zraniłem, ale pamiętam jak było nam dobrze.. Chciałem.. Chciałem.. Poprosić Cię o drugą szansę- powiedział i, spuścił głowę…
- Nie mam zamiaru dać Ci w twarz, ale wiesz.. Kiedy dostałam smsa od Ciebie, bardzo się zdziwiłam, bo myślałam, że między nami już nic nie będzie. Nie wiedziałam nawet, czy jakbyś mi powiedział to, co powiedziałeś przed chwilą to czy bym jednak dała Ci w twarz, czy przytuliła, i powiedziała, że na to czekałam. Ale teraz wiem, że ten ból, który mi zadałeś, był wart tego, że teraz…
June uśmiechnęła się, zamknęła oczy, i pocałowała go..



poniedziałek, 16 stycznia 2012

Rozdział: 7 ♥

- Dobra chodźmy już, bo jest strasznie zimno – powiedziała June
- No.. Siądziemy pod kocykiem, wypijemy herbatkę i oglądniemy jakiś horror co ? – dodała Kate
- Horror ? – myślałam nad komedią
- A więc zrobimy tak. Za czym jesteś Jake?
- Hmm.. Komedia chyba będzie lepsza na deszczowy wieczór- powiedział
- No dobra. Wygraliście..
Gdy już przyszli do domu, to włączyli laptopa, i siedli na łóżku, June poszła zrobić herbatę.
- Okey. Wykorzystam moment, kiedy nie ma June.. Ty coś czujesz do niej, no nie?- spytała Kate
- Ja? Do June? My się przecież tylko przyjaźnimy, nic więcej..- odpowiedział
- No nie wiem.. Widze, jak na nią patrzysz…
- A przestań gadać jakieś bzdury. Patrze na nią, bo jest moją przyjaciółką, i jest dla mnie ważna. Chce dla niej jak najlepiej..
- Aha. No ale ja i tak wiem swoje..
- Uwaga ! Gorąca herbata idzie! – krzyczała June
Po skończonym filmie, wszyscy już rozbawieni, przypomnieli sobie o zdjęciach z poprzedniej nocy…
- Jesteście gotowi, żeby je zobaczyć? – spytała June
- No jasne! Dawaj !

- Boże! Patrzcie na to ostatnie zdjęcie! To my? Przecież my się całujemy! – krzyczała przerażona June
- Hahahahahaha! – zachodziła się od śmiechu Kate
- Kate! Przestań! Przecież to nie jest śmieszne!
- Hahaha! Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać…
- Kate! – krzyknął zdenerwowany Jake
- Wyluzujcie! To była tylko zabawa, przecież nic nie było, nawet tego nie pamiętacie..- odpowiedziała
- Może masz racje.. Przynajmniej są fajne wspomnienia..-powiedziała June

- Przepraszam dziewczyny, ale musze spadać.- stwierdził Jake
- Ale dlaczego? Przecież miałeś nocować..- pytały, zdziwione dziewczyny
- Nie. Lepiej będzie jak pójdę, a zresztą coś źle się czuję…
- No dobra, jak chcesz.. Odprowadzę Cię chociaż do drzwi- powiedziała June
- Tylko zaraz wracaj, bo oglądamy drugi film!- krzyczała Kate
Jake i June poszli w kierunku drzwi wyjściowych..
- No to cześć..-powiedział chłopak i otworzył drzwi
- Zaczekaj! –próbowała zatrzymać go dziewczyna
- Po co?
- Po to.- odpowiedziała June, i pocałowała przyjaciela w policzek…
Chłopak tylko uśmiechną się, i z powrotem odwrócił…
- Jake! Może jednak zostaniesz?
- Nie mogę…
-Ale dlaczego? Obraziłeś się?
- Nie. Ale..Nieważne…
- Nie przejmuj się tym zdjęciem, to na prawde nic takiego-uśmiechnęła się do niego
- Wiem, i dziękuję..
- Ale, za co?
- June! Idziesz? – przerwał głos Kate, dobiegający z pokoju.
Chłopak tylko uśmiechną się, i wybiegł…
June wróciła do pokoju, gdzie czekała na nią zniecierpliwiona przyjaciółka.
- Nie sądzisz, że Jake zachowywał się dzisiaj dziwnie?- spytała June
- Yyy, nie.. Przecież był normalny. To przez tego kaca, nie zawracaj sobie głowy…- odpowiedziała Kate, ale myślała całkiem inaczej...
- Wiesz.. Ty powinnaś sobie kogoś znaleźć. –powiedziała Kate
- Ja?
- No ty.. Jesteś taka samotna, a powinnaś być szczęśliwa, pełna energii, a ty cały czas się czymś martwisz, albo ledwo żyjesz z przepracowania..
- Tak myślisz? Może rzeczywiście powinnam..
- Dobra, koniec gadania. Oglądamy film.
Po trzech godzinach, kiedy dziewczyny prawie zasypiały, obudził ich sms…
- To chyba do Ciebie.- powiedziała zaspanym głosem Kate
- Chyba.. Boże! Kto normalny pisze smsy o 2 w nocy! – odpowiedziała zła jej przyjaciółka, czytając smsa
- Obudź się Kate! Patrz! Jacob do mnie napisał!
- Co? Szybko, czytaj !
- „ Cześć June. Przepraszam, że piszę tak późno, ale nie mogłem się powstrzymać od wysłania tej wiadomości, bo od kilku dni nie miałem odwagi, żeby w końcu się przełamać i to napisać . Ciągle o Tobie myślę, nie mogę zapomnieć o tym, co było, i żałuję, że to wszystko tak się skończyło. Chciałbym z Tobą o tym porozmawiać, i dowiedzieć się, co ty o tym myślisz. Proszę, spotkajmy się jutro w parku o 13.00. Będę czekał- Jacob ”
- O boże! Dziewczyno! On chce do Ciebie wrócić! Jutro musisz tam iść, i wszystko naprawić!- powiedziała ucieszona Kate
- Ale.. Napisał to tak nagle.. A ja nie wiem, czy tego chcę..
- Oczywiście, że chcesz.. Przez tyle miesięcy jesteś sama. Pamiętam, jak cierpiałaś po rozstaniu z nim. Nawet jeśli teraz nie czujesz tego co kiedyś to, to uczucie z powrotem przyjdzie, skoro kiedyś było tak wielkie…
- O boże! Pójdę! Masz racje! Porozmawiam z nim, i będzie tak jak dawniej! Dziękuję!- krzyczała szczęśliwa June




poniedziałek, 9 stycznia 2012

Rozdział : 6 ♥

Rano pierwsza obudziła się June, nie wiedziała co się stało. Spała na łóżku razem z Jakem. Kate leżała na podłodze. Po całym domu leżałaby butelki po winie, piwie i pudełka po pizzy, a June nie najlepiej się czuła. Poszła do kuchni napić się wody, i siadła na balkonie.


Usłyszała kroki, to był Jake.
- Jak tam? Ale pobalowaliśmy!- powiedział
- Okropnie się czuje.. Co nas tak naszło na imprezowanie? Nic nie pamiętam. No poza początkiem, i szczerej rozmowie, a dalej pustka. – odpowiedziała mu
- Hm.. Odpowiedzią będą zdjęcia na komputerze. Oglądniemy później, co ?
- No pewnie. Chce zobaczyć co robie po pijaku.
-Przepraszam, że tak wyszło.. Może nie chciałaś spędzić tamtego dnia ze mną.. Byłyście umówione tylko z Kate, a ja popsułem wam plany wpraszając się..
- No chyba żartujesz? Przecież sama Ci to zaproponowałam. Szczerze, to nie chciałam iść na te zakupy. Wolałam spędzić czas jakoś normalnie, w towarzystwie moich przyjaciół, a nie sklepów, i tony ciuchów. – dziewczyna uśmiechnęła się do Jake, i przytuliła się do niego, odkładając kubek z wodą na bok..
- Wiesz… Chciałem…
Chłopak nie dokończył zdania, bo na balkon przyszła Kate, przerywając mu..
- Yyy. Co wy robicie? Jake, ruszaj dupe i pomóż mi sprzątać, a ty June ubieraj się do pracy..- powiedziała
- Miły poranek z moją kochaną Kate. – powiedziała June, i przytuliła się do przyjaciółki
- Łuuł! Ale była imprezka. Dzisiaj powtarzamy nie? Tylko bez alkoholu, bo mam dość
- No jasne.. A do pracy dzisiaj nie idę. W soboty i niedziele Cleo daje mi wolne, no chyba, że w wyjątkowych przypadkach…
Po dwóch godzinach sprzątania, Kate i Jake poszli do domu.. Umówili się później.. Teraz June została sama. Wykąpała się, w wannie pełnej pachnących bąbelków, i od razu poczuła się lepiej. Zawinęła ręcznik na głowę, i poszła do kuchni zrobić sobie kakao. Siadła na fotelu, i popijała gorącą czekoladę.. Spojrzała na zegarek.. Dobiegała 16.00, więc dziewczyna poszła do garderoby przebrać się, wysuszyć włosy i pomalować się. Dzisiaj pogoda była okropna. Padło, i było zimno, dlatego June nie miała ochoty na nocne szaleństwa. Ten wieczór chciała spędzić pod kocykiem, razem z przyjaciółmi oglądając jakąś dobrą komedię… Zadzwonił dzwonek do drzwi, więc dziewczyna poszła je otworzyć..
- Już jesteśmy – powiedziała Kate
- No cześć. A gdzie Jake?- spytała June
- Czeka na dole, idziesz?
- Ale jak na dole? Przecież dzisiaj mieliśmy zostać w domu..
- I zostaniemy wieczorem. A teraz póki jest jeszcze w miarę jasno idziemy na spacer się przewietrzyć. Na kaca
dobrze nam to zrobi. Więc idziesz, czy nie ?
- Idę, idę.. Zejdź na dół. Ja tylko się przebiorę w coś cieplejszego, i zaraz do was zejdę. Daj mi dwie minutki..
- No dobra. Czekam na dole.
June, szybko poszła do pokoju, i wywaliła wszystkie ciuchy z szafy. Wzięła swój długi, ciepły sweter, leginsy, płaszcz, czapkę i wyszła z domu.
Przyjaciele szli w stronę plaży, ale wstąpili na chwilę do szkoły, żeby zabrać jedną rzecz, z szafki Jake..
- Jejuu.. Jak ładnie wyglądacie… Muszę zrobić wam zdjęcie! -krzyknęła Kate
- Co? Kate! Nie..Nie lubie pozować, a poza tym jestem na kacu- odpowiedział Jake
- Ja też nie chcę żadnych zdjęć- dodała June
- Okey. Skoro nie chcecie, to ja się oddalę szukać innych twórczych przedmiotów, które chcą żebym robiła im zdjęcia, i nie narzekają, że są na kacu! – powiedziała Kate i poszła dalej
- Hmm.. Dlaczego nic nie mówisz? – spytała June
- Widocznie nie mam co mówić.. – odpowiedział Jake
- Ej.. Ty jesteś na mnie zły?
- Nie.. Dlaczego zły? Po prostu lubię sobie z Tobą pomilczeć..- powiedział, i spuścił głowę Jake
- Tak? To dobrze.. Cieszę się, że jesteś ... Jake? - dodała i uśmiechnęła się dziewczyna
- Tak?
- Pamiętasz naszą dzisiejszą, poranną rozmowę ? Ty chciałbyś mi o czymś, powiedzieć ?
- Yyy, nie…
- Na pewno?
- Tak.. Po prostu dobrze mi się z Tobą rozmawia, i bardzo Cię kocham… Oczywiście, jako przyjaciółkę. – powiedział, i pocałował ją w policzek..Niestety, tą chwilę zepsuła Kate, robiąc im zdjęcie.
Ale ani June, ani Jake nie zwracali na to uwagi. Patrzyli, i uśmiechali się do siebie. Dopiero, kiedy Kate zaczęła się śmiać, sytuacja się rozładowała…


sobota, 7 stycznia 2012

Rodział : 5 ♥

Kiedy June dojechała do szkoły, i zaparkowała samochód, usłyszała, że ktoś woła jej imię.
- June! Zaczekaj!
Odwróciła się, i zobaczyła Jake…
- Jake? O, cześć. Przepraszam, nie zauważyłam Cię- odpowiedziała June.
Widać było, że jest w dobrym humorze.
- No cześć śliczna. Biegnę za samochodem, już od przystanku. A co Ci się stało? Jeszcze w środę nie dało się Ciebie rozśmieszyć, a dzisiaj uśmiechasz się do każdego, z byle powodu.
- To źle? Po prostu mam dobry humor, i nie mam zamiaru martwić się egzaminami, tylko się bawić!
- Co za nagła zmiana. Cieszę się, że wróciła dawna June. Ale tak na prawde jaki jest powód  Twojego uśmiechu?
- Opowiem Ci po drodze. Chodźmy już, bo się spóźnimy…
Jake, i June weszli do sali. Wszyscy już byli, nawet Kate czekała na swoich przyjaciół.
- Hejj! Dobrze że jesteście, i że się nie spóźniliście.. – powiedziała dziewczyna
Po skończonych wykładach, Kate i Jake wracali razem z June samochodem..
- To jak? O 17.30 wpadać po Ciebie, i idziemy na miasto nie ? To dalej aktualne ? – pytała Kate
- No tak.. Wiesz, ale nie mam ochoty na zakupy.. Chciałabym powłóczyć się trochę po okolicy, z moimi przyjaciółmi i porobić zwariowane foty. To jak Jake, wpadasz do nas ? – mówiła June
- No właśnie! Dawno nie byliśmy razem we trójkę. Więc jak będzie Jakuś ? – przerwała Kate
- No jasne! Będzie super! To o 17.30 u June.. – odpowiedział Jake
Kiedy dziewczyna poodwoziła swoich przyjaciół, zostało jej tylko pojechać do Cleo, i pomóc przygotować się na imprezę. Zapukała do jej drzwi, i czekała, aż ktoś jej otworzy. Zrobiła to Cleo.
- Jesteś? Jak świetnie. Te paznokcie we wszystkim mi przeszkadzają. Musisz pomóc założyć mi tą kieckę- mówiła
- Dobrze. Więc ręce do góry.. – odpowiedziała June.
Po ułożonych włosach, ubranej i pięknie wyprasowanej sukience został tylko makijaż.
- Mario! Chodź tu szybko! Musisz przecież mnie pomalować! Boże! A gdzie Tomas? – denerwowała się Cleo
Kiedy makijażystka przybiegła na wezwanie Cleo, June pobiegła na dół zawołać kierowcę. Wszystko było już gotowe, a Cleo wyglądała pięknie.
- Ahh. Wreszcie. Jeszcze tylko wezmę prezent dla Lolki i możemy jechać, a ty June, jesteś wolna  –powiedziała Cleo
Dziewczyna dojechała do domu, zjadła wczorajszego hamburgera, przebrała się i czekała na swoich przyjaciół. Nagle zadzwonił telefon, to Jake.
- No, co tam ? – odebrała dziewczyna
- Wychodź laska. Jesteśmy pod domem- powiedział Jake, i rozłączył się.
June wyszła z domu, i od razu pobiegła do swoich przyjaciół
- Noo hej. Więc gdzie idziemy ? – pytała Kate
- Hmm.. Poszła bym posiedzieć na Sokółkę. –odpowiedziała June
- No to na co czekamy? Chodźmy!
Kiedy doszli na miejsce, usiedli na ławce, i zaczęli się śmiać popijając RedBula
- Cieszę się, że wrócił Ci dobry humor – mówił Jake
- Ja też się cieszę. – odpowiedziała June
- A z czego ty się tak śmiejesz, June ?-spytała Kate
- Z niczego. Cieszę się, że mam takich cudownych przyjaciół. – powiedziała i przytuliła ich..



- Wiecie co? Mam ochotę na zwariowane foty – powiedziała Kate
- Hmm.. No to pozować dziewczynki- odpowiedział Jake
June, Kate i Jake szli w stronę uliczki, na której mieszkają. Weszli na podwórko June, przebierali się w różne ciuchy i robili sobie zdjęcia. Kiedy zrobiło się ciemno, weszli do środka, i dodawali niektóre fotki na bloga..



Dzisiaj wszyscy nocowali u June, ale nie mieli zamiaru spać.. Śmiali się, przytulali, pili, robili nowe zwariowane zdjęcia. Bawili się świetnie, bo razem czują się najlepiej. Zamówili pizze, i nagle przeszli na szczerą rozmowę.
- Ej.. Chciałabym się zakochać.-powiedziała Kate, gryząc właśnie kawałek pizzy
- Hmm.. Poważnie. Ja mam dość, po moim ostatnim, cholernie nieudanym związku z Jacobem. – odparła June
- A ty Jake? – spytała Kate
- Ja? Ja nie potrzebuję dziewczyny, żeby było mi lepiej. Najważniejsi są dla mnie przyjaciele i zabawa. Kiedy skończę szkołę, będę zabierał się za poważne związki-odpowiedział
- Eee. A nie tęsknisz za Alex?- spytała June
- Niee. Chyba nie..
Wszyscy ucichli, ale to nie potrwało długo, bo June nagle wybuchła głośnym śmiechem.. Wszyscy krzyczeli, tańczyli, biegali. Nie wiedzieli co robią, bo byli aż tak pijani..

Rozdział: 4 ♥


June spojrzała na zegarek. Była 21.02.. Dziewczyna sięgnęła po telefon z torebki, i zadzwoniła do swojej przyjaciółki- Kate.
- O hej June ! Dobrze, że dzwonisz, jak tam nowa praca ? – spytała Kate
- Nie jest źle, myślałam że będzie gorzej. Przez cały dzień chodziłam z nią po centrum handlowym. Byłyśmy u kosmetyczki, i fryzjerki, a zaraz ma mi przelać kase, z góry za cały miesiąc.
- To super ! Ale ty jak zwykle jesteś zamulona.
- A dziwisz mi się ? Po całym dniu łażenia po mieście..
- No nie, ale musisz wypocząć, żeby jutro wstać.. Wykład jest o 9. 00. Idziesz no nie ?
- Idę. A potem od razu jade do Cleo, żeby przygotować ją na przyjęcie. Ale od 17.00 mam wolne. Może wyskoczyłybyśmy na spacer, co ? Dawno razem nie byłyśmy
- Na prawde ? Chcesz? Super ! Moja June wreszcie wraca do życia. Miałam i to zaproponować, ale jak usłyszałam Twój głos, to aż bałam się pytać.
- No bez przesady. Jeszcze tak źle to ze mną nigdy nie było. Zaczekaj, sprawdzę konto.
June sięgnęła po laptopa, i zobaczyła kwotę przelanych pieniędzy, przez Cleo..
- Kate ! Kate ! – krzyczała June
- Co się stało ? – pytała przerażona koleżanka
- idziemy na zakupy! Jestem bogata! Wiesz, ile ona płaci za miesiąc ? 4 000 zł !
- co? Ty żartujesz ?
- nie ! na prawde ! ta praca warta jest tej kasy !
- to dziewczyna chyba nie ma co robić z kasą. Mówiłam Ci, że nie będzie tak źle ! To jutro wypad na miasto !
- załatwione ! dobra, ja kończę.. ide pod prysznic, i do łóżka, bo jutro trzeba wstać.
- no ja też idę. To dobranoc. – rozłączyła się Kate
Po skończonej rozmowie, June zadowolona szybko poszła pod prysznic, nucąc sobie piosenkę, której nienawidzi. Wyszła, wytarła swoje delikatne ciało ręcznikiem, i poszła do kuchni. Otworzyła lodówkę, wyciągnęła miskę lodów, i pobiegła do mięciutkiego łóżka. Włączyła telewizor, i oblizywała łyżeczkę z loda. Kiedy skończyła jeść, założyła słuchawki na uszy, i z uśmiechem na twarzy zasnęła…
Budzik zadzwonił na godzine 8.00. June wstała całkiem szybko, założyła kapcie, i poszła do łazienki.. Uczesała włosy, umalowała się, umyła, ubrała, zapakowała śniadanie do torebki, i była gotowa do wyjścia…


piątek, 6 stycznia 2012

Rozdział : 3 ♥

Tomas odwiózł June do domu, ale nie na długo.. Dziewczyna już za godzine musiała zacząć pracę. Pierwszym jej zadaniem, było pomóc w doborze sukienki dla Cleo. Wiedziała, że to nie będzie łatwe, bo ona zawsze ubierała się drogo, modnie, ale nigdy nie wiedziała czego chce…
Minęła godzina. June nawet nie zdążyła zjeść obiadu, tylko się przebrała i zaraz musiała jechać. Dojechała na miejsce, a Cleo już czekała na nią pod najlepszym centrum handlowym w mieście.
- Dobrze, że już jesteś. Wysiadaj! Idziemy na górę. I weź moją torebkę ! – mówiła Cleo
- Tak. A jakiego typu sukienkę chciałaś ? – spytała June
- Jeszcze nie wiem. Ale na pewno musi być słodka i z klasą. Szybko, pośpiesz się. Potem mamy jeszcze spotkanie u kosmetyczki !
Dziewczyny weszły do pierwszego sklepu. Ale Cleo nie była zadowolona z tego, co proponowała jej June..
- Ty najlepiej nic nie proponuj, skoro nie znasz się na modzie, i stylu. – mówiła z pretensjami Cleo, a June tylko spuściła głowę. Była zła, ale nie mogła się poddać. Po czterech godzinach spędzonych na szukaniu sukienki, Cleo wreszcie znalazła odpowiednią..
-i co ? podoba Ci się ? – spytała
- jest śliczna..
- dobrze.. więc bierzemy.
June cieszyła się, że to już koniec chodzenia, i dźwigania ciężkich bagaży Cleo, ale dziewczyn czekało jeszcze spotkanie z kosmetyczką…
- ile płacę ? – spytała Cleo sprzedawczynię
- 1900 zł
June mało nie zemdlała ze zdziwienia, ale nic nie powiedziała, gdyż Cleo normalnie wyciągnęła pieniądze z portfela..




- Dzwonie po Tomasa, musi nas zawieść do kosmetyczki.. – powiedziała Cleo
- Ale nie potrzeba. Ja mam samochód możemy jechać nim..
- Wiesz, wolałabym żeby Tomas nas zawiózł, już do niego dzwonie…
- Ale…- nie zdążyła dokończyć zdania June..
- Halo, Tomas? (…)
 Kiedy już dojechały, Cleo poszła na fotel, a June spokojnie czytała książkę w poczekali. Cieszyła się że choć chwilę może odetchnąć, i pouczyć się do egzaminu..
Minęły dwie godziny, i Cleo wyszła od kosmetyczki. Teraz czekał ją fryzjer…




Po kolejnych dwóch godzinach dziewczyna miała już nową fryzurę.
- jak ci się podoba ? – spytała
- jest piękna, tak samo jak paznokcie i sukienka – odpowiedziała June
- No dobrze. Jest już późno, a ty nawet obiadu nie jadłaś. Chodź, ja stawiam.
- Dziękuję, ale chyba nie skorzystam.. Jestem zmęczona, i wolałabym się położyć, i odpocząć.
- No dobrze.. Wypłatę przeleje Ci dzisiaj na konto, z góry za cały miesiąc.
- Mi jest to obojętne. Na razie pieniądze, nie są mi potrzebne, ale jak tak wolisz to proszę.
- A więc tak zrobię. O której jutro kończysz wykłady? Bo chciałabym, żebyś przyjechała pomóc mi się przygotować na tą imprezę.
- Hmm.. Jutro to kończę o 13.00, także od 14.00 jestem wolna.
- Idealnie! Więc bądź u mnie na godzinę 15.00. Dużo czasu Ci nie zajmę, więcej niż dwie godziny na pewno nie.
- Rozumiem.. No to do jutra..
Dziewczyny pożegnały się, i poszły w swoje strony. June wsiadła do samochodu, i wykończona po całym dniu, odjechała..

Rozdział : 2 ♥

Dobiegała 10.00.. Budzik dzwonił ale June ciągle jeszcze spała. Ale nagle usłyszała dźwięk dobiegający z podwórka.. Szybko wstała, ubrała klapki i wyszła na balkon. Zobaczyła tam Cleo
- June ! – krzyczała dziewczyna
- Cleo ? Co ty tu robisz? Przecież byłyśmy umówione w kawiarni o 9.00 – odpowiedziała June zaspanym głosem
- No właśnie. Czekałam ale nie przychodziłaś. Dzwoniłam, i też nic z tego, więc postanowiłam przyjść. Co się z Tobą ostatnio dzieje ? Cały czas chodzisz jakaś zamyślona i przemęczona.
- Przepraszam. Nie wyspałam się, i nie słyszałam budzika.. Nie wiedziałam, że to już ta godzina. Poczekaj w samochodzie, już do ciebie idę..
Dziewczyna pobiegła do łazienki, umyła zęby, twarz, pomalowała rzęsy tuszem, usta różową szminką i poszła do garderoby. Ubrała kolorową sukienkę, baleriny, swoje ciemne okulary i brązową torebkę . Nie zdążyła nawet uczesać włosów. Związała je tylko niedokładnie w kucyka i wyszła z domu.
- Na prawde Cię przepraszam. Tak bardzo chciałam być na czas, ale po prostu nie wyrabiam- mówiła June wsiadając do limuzyny Cleo
- Tomas ! Możemy jechać.. Dzisiaj kierunek do miasta – przerwała Cleo
- Wiem, że to nie najlepszy początek naszej współpracy, ale zmienię to. Tak bardzo zależy mi na tej pracy
- Mam taką nadzieję.. Bo nie chcę Cię zwalniać. Mam przeczucie, że będzie nam ze sobą dobrze.
- Bardzo się cieszę. A więc co teraz robimy ?
- Podpisujemy umowę, wypijemy kawę, i zabieramy się do pracy co ?
- Już dzisiaj ? ee, myślałam, że zaczynamy dopiero od następnego tygodnia..
- Przykro mi, ale już dzisiaj jesteś mi potrzebna.. Jutro mam przyjęcie urodzinowe u mojej najlepszej kumpeli, i muszę kupić sobie jaką wystrzałową kieckę, a ty musisz mi pomóc wybrać, i oczywiście ponieść wszystkie zakupy.. Nie przejmuj się, jak chcesz, to mogę wypłacić Ci z góry już dzisiaj, za cały miesiąc
- Niee.. Nie chodzi o pieniądze. Tylko, w tym tygodniu chciałam zdać ten ostatni, najtrudniejszy egzamin
- No cóż.. Skoro zdecydowałaś się na prace dla mnie, musisz być podporządkowana, dlatego masz stawić się dzisiaj u mnie o 12.00
- Hmm.. Będzie trudno ale dobrze
- Cieszę się, że się zrozumiałyśmy. No już jesteśmy, Tomas zatrzymaj się tutaj. A ty June, weź moją torebkę – krzyknęła Cleo, i rzuciła torebkę dziewczynie
- Już idę – odpowiedziała June
Dziewczyny weszły do kawiarni, usiadły przy oknie, i zamówiły kawę.
- Jesteś gotowa żeby dla mnie pracować ? Musisz wiedzieć, że masz być gotowa o każdej porze dnia i nocy. A do tego jeszcze masz szkołę..- zapytała Cleo
- Zależy mi na tej pracy, i jestem gotowa na wszystko co karzesz…- odpowiedziała June
- To dobrze, że jesteś zdecydowana i gotowa, bo ja nie będę Cię oszczędzać…
June pokiwała głową, i podpisała umowę.. Widać, że nie była zadowolona, ale nie miała innego wyboru, bo potrzebowała pieniędzy…

Rodział : 1 ♥

June przyszła do domu, zmęczona po całym dniu. Rozebrała swoje ulubione, wysokie kozaki, i rzuciła się na łóżko. Nie zdążyła nawet przez chwile odetchnąć, ponieważ zadzwonił telefon.
- Gdzie ty jesteś ? Czekam tu na ciebie już jakieś pół godziny
- Kate ? O co chodzi ?
- Obiecałaś, że pomożesz wybrać mi sukienkę na wesele u Nathana.. Znowu zapomniałaś ?
- Przepraszam, wyleciało mi z głowy. Zaraz tam będe, okey ? Poczekasz 10 minut ?
- Wiesz, poradze sobie sama.. Ty idź lepiej się zdrzemnij bo chyba padasz ze zmęczenia
- No troche.. Mam dość po całym tygodniu. I do tego jeszcze te egzaminy
- No dlatego każe zostać ci w domu. Dobra, ja kończe. Tylko nie zapomnij, rano umówiłaś się z Cleo
- Tak, jasne.. Pamiętam, a ty nie martw się już tak o mnie. Papa
Dziewczyna rzuciła telefon na bok, wtuliła się w swój gładki, różowy kocyk, i szybko zasnęła..Nie pospała jednak długo, bo obudził ją dzwonek do drzwi. Stał w nich Jake...
June przebudziła się, otarła swoje zmęczone, piwne oczy i pobiegła do drzwi..
- Co ty tu robisz ? - krzyknęła
- Yy ? Przyszedłem pod pretekstem odzyskania mojej bluzy, po naszym ostatnim spacerze
- Przepraszam Cię Jake, ale nie mam ochoty na odwiedziny. Jestem strasznie zmęczona.. Ostatnio na nic nie mam ochoty. Moje samopoczucie spadło na dno, i do tego jeszcze te egzaminy mnie dobijają
- No i właśnie dlatego tu jestem.. Całymi tygodniami siedzisz nad zeszytami, i nie masz chwili dla siebie. Jutro zabieram Cię na dyskoteke.. A moge wejść, czy będziemy rozmawaiać w drzwiach?
- No dobra... Właź, ale tylko na chwile. Aha, i na żadną dyskoteke nie mam ochoty iść, i nie wyciągniesz mnie. Wole posiedzieć, i poczytać jakąś dobrą książkę...
Jake i June udali się w kierunku sypialni. Usiedli na łóżku, i milczeli...
- Może pójde zrobić kakao ? - zaproponował Jake
- A mógłbyś ?
- Jeśli kakao poprawi Ci samopoczucie to moge..
- Kocham Cie normalnie. Tylko prosze z bitą śmietaną na wierzchu - odpowiedziała June
Dziewczyna na chwile przymknęła oczy, bo zaraz przyszedł Jake, z dużą dawką czekolady, i bitej śmietany. Usiadł koło niej na łóżku, podał kako i zaczął rozmowe
- June?
- Hmm? - mruknęła dziewczyna, z czekoladą w ustach
- Kim ja tak wogóle dla Ciebie jestem ? - spytał chłopak
- Jak to kim ?! - oburzyła się June
- Przyjacielem jesteś.. A co Ci się tak nagle zebrało na szczerą rozmowe ?
- A tak sobie.. Czyli nie wyciągne Cie na spacer ?
- Przepraszam, ale na prawde źle się czuję, a jutro czeka mnie jeszcze cięższy dzień
- Okey, rozumiem. To biore moją bluze i spadam
Pocałował ją w policzek, i wyszedł z domu.
Dobiegała 19.00. June poszła do łazienki, i odkręciła ciepłą wode w wannie, nalała swój ulubiony waniliowy płyn do kąpieli, rozebrała się i weszła do wanny, z słuchawkami na uszach. Słuchała właśnie swojej ulubionej piosenki. Kiedy skończyła kąpiel, wyszła z wanny, ubrała mięciutki szlafrok, i wskoczyła, wyczerpana do łóżka. Zaświeciła lampkę, i sięgnęła po laptopa, leżącego na szafce koło lóżka. Weszła na swojego bloga, i czytała komentarze. Sprawdziła jeszcze e-maila, i zamknęła laptopa. Odłożyła z powrotem na półkę i wtuliła się w poduszkę. Wiedziała, że jutro czeka ją kolejny, męczący dzień...

Książka- bohaterowie :

    



Główna bohaterka :

June Weasley -
 


Bohaterzy drugoplanowi :


Kate Smith -



Jake Parker -




Jacob Cullen -                                              





I inni :

Cleo Evans -

Olivia Weasley -


Tom Miller -




Holly Brown-



Ps : Osoby na wszystkich zdjęciach niestety nie będą te same, podobne tylko...