piątek, 6 stycznia 2012

Rodział : 1 ♥

June przyszła do domu, zmęczona po całym dniu. Rozebrała swoje ulubione, wysokie kozaki, i rzuciła się na łóżko. Nie zdążyła nawet przez chwile odetchnąć, ponieważ zadzwonił telefon.
- Gdzie ty jesteś ? Czekam tu na ciebie już jakieś pół godziny
- Kate ? O co chodzi ?
- Obiecałaś, że pomożesz wybrać mi sukienkę na wesele u Nathana.. Znowu zapomniałaś ?
- Przepraszam, wyleciało mi z głowy. Zaraz tam będe, okey ? Poczekasz 10 minut ?
- Wiesz, poradze sobie sama.. Ty idź lepiej się zdrzemnij bo chyba padasz ze zmęczenia
- No troche.. Mam dość po całym tygodniu. I do tego jeszcze te egzaminy
- No dlatego każe zostać ci w domu. Dobra, ja kończe. Tylko nie zapomnij, rano umówiłaś się z Cleo
- Tak, jasne.. Pamiętam, a ty nie martw się już tak o mnie. Papa
Dziewczyna rzuciła telefon na bok, wtuliła się w swój gładki, różowy kocyk, i szybko zasnęła..Nie pospała jednak długo, bo obudził ją dzwonek do drzwi. Stał w nich Jake...
June przebudziła się, otarła swoje zmęczone, piwne oczy i pobiegła do drzwi..
- Co ty tu robisz ? - krzyknęła
- Yy ? Przyszedłem pod pretekstem odzyskania mojej bluzy, po naszym ostatnim spacerze
- Przepraszam Cię Jake, ale nie mam ochoty na odwiedziny. Jestem strasznie zmęczona.. Ostatnio na nic nie mam ochoty. Moje samopoczucie spadło na dno, i do tego jeszcze te egzaminy mnie dobijają
- No i właśnie dlatego tu jestem.. Całymi tygodniami siedzisz nad zeszytami, i nie masz chwili dla siebie. Jutro zabieram Cię na dyskoteke.. A moge wejść, czy będziemy rozmawaiać w drzwiach?
- No dobra... Właź, ale tylko na chwile. Aha, i na żadną dyskoteke nie mam ochoty iść, i nie wyciągniesz mnie. Wole posiedzieć, i poczytać jakąś dobrą książkę...
Jake i June udali się w kierunku sypialni. Usiedli na łóżku, i milczeli...
- Może pójde zrobić kakao ? - zaproponował Jake
- A mógłbyś ?
- Jeśli kakao poprawi Ci samopoczucie to moge..
- Kocham Cie normalnie. Tylko prosze z bitą śmietaną na wierzchu - odpowiedziała June
Dziewczyna na chwile przymknęła oczy, bo zaraz przyszedł Jake, z dużą dawką czekolady, i bitej śmietany. Usiadł koło niej na łóżku, podał kako i zaczął rozmowe
- June?
- Hmm? - mruknęła dziewczyna, z czekoladą w ustach
- Kim ja tak wogóle dla Ciebie jestem ? - spytał chłopak
- Jak to kim ?! - oburzyła się June
- Przyjacielem jesteś.. A co Ci się tak nagle zebrało na szczerą rozmowe ?
- A tak sobie.. Czyli nie wyciągne Cie na spacer ?
- Przepraszam, ale na prawde źle się czuję, a jutro czeka mnie jeszcze cięższy dzień
- Okey, rozumiem. To biore moją bluze i spadam
Pocałował ją w policzek, i wyszedł z domu.
Dobiegała 19.00. June poszła do łazienki, i odkręciła ciepłą wode w wannie, nalała swój ulubiony waniliowy płyn do kąpieli, rozebrała się i weszła do wanny, z słuchawkami na uszach. Słuchała właśnie swojej ulubionej piosenki. Kiedy skończyła kąpiel, wyszła z wanny, ubrała mięciutki szlafrok, i wskoczyła, wyczerpana do łóżka. Zaświeciła lampkę, i sięgnęła po laptopa, leżącego na szafce koło lóżka. Weszła na swojego bloga, i czytała komentarze. Sprawdziła jeszcze e-maila, i zamknęła laptopa. Odłożyła z powrotem na półkę i wtuliła się w poduszkę. Wiedziała, że jutro czeka ją kolejny, męczący dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz