czwartek, 26 stycznia 2012

Rozdział: 9

June wróciła do domu, całkiem zadowolona. Kate czekała już na nią zniecierpliwiona..
- I co ? - spytała
- Nic. - odpowiedziała jej June
- Jak to nic? Opowiadaj, bo umieram z ciekawości
- Pocałowałam go... - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy
- O boże ! I jak było? Co on na to?
- Nic. To był krótki pocałunek, i zwykła rozmowa o uczuciach
- Tylko ? Całowałaś się z nim ! Jesteście razem tak?
- No chyba tak.. Jutro umówiłam się z nim do kina..
- To fantastycznie! Dlaczego się nie cieszysz ?
- Cieszę się. Tylko..
- Jake...?
- Martwię się, co on na to.. To mój przyjaciel, a ostatnio coś niedobrego się z nim dzieje. Ty się o niego nie boisz ? Nie chcesz wiedzieć co go gryzie ?
- Nie, bo znam go dobrze, i wiem, że to tylko jego humorki, jutro mu przejdzie, nie przejmuj sie tylko ciesz się ze swojego szczęścia.
- No masz racje, ale chciałabym się z nim spotkać, i upewnić się czy nic mu nie jest...
- Yy, nie wiem czy to najlepszy pomysł. Słyszałam, że jest chory. Może, ja go odwiedzę, a potem Ci wszystko opowiem ? Sądzę, że to jest dobre wyjście z tej sytuacji..
- Co ? Niee.. Ja do niego zadzwonię, i umówię się na spotkanie. Chociaż krótkie, bo musze go zobaczyć - odpowiedziała June, i poszła bez słowa do swojej sypialni.. Kate, spuściła głowę.. Wiedziała, że nic nie może już zrobić. W końcu June, kiedyś się o tym dowie.. O tym, co czuje jej przyjaciel..

Po dwóch godzinach nie odzywania się do siebie, Kate postanowiła sobie odpuścić, i zapukała do drzwi pokoju swojej przyjaciółki
- Chcesz kako?
- Nie, dzięki - odpowiedziała June
- Na pewno ?
- Tak.. Ale możesz powiedzieć, po co tak na prawde tu przyszłaś ?
- Hmm.. Mogę usiąść?
Kate nie usłyszała odpowiedzi. Zamknęła drzwi...
- Ejj Kate ! Zaczkaj.. - nagle krzyknęła June
- Tak?
- Siadaj..
Dziewczyna usiadła obok swojej przyjaciółki i złapała ją za rękę..
- Nie odbiera... - cicho mruknęła June, ze łzami w oczach
- Dlaczego tak się nim przejmujesz?
- Bo jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w moim życiu, nie rozumiesz? A ja wiem, że coś jest nie tak, że coś zrobiłam. Nie odzywa się już kilka dni...
- Nie znasz Jake ? On zawsze tak ma, jak coś mu się nie uda. Jest zły na cały świat.. Przecież wiesz, że nie wydali jego książki.
- No tak, ale myślę, że tu nie chodzi o książkę, tylko o coś innego. O mnie.. To nie jest zwykła kłótnia. On chce zakończyć naszą przyjaźń..
- Co ty mówisz ? Na pewno tak nie jest, nawet tak nie myśl. Jesteś dla niego bardzo ważna, ale może po prostu chce pobyć sam, ostatnio ma trudny okres..
- Ty coś przede mną ukrywasz. Proszę Cie, powiedz mi prawdę, przecież i tak się dowiem..
- Ja ? Nic nie ukrywam..
- Kate.. Przecież wiem.. Prosze, powiedz.
- Nic się nie stało. Ciesz się teraz swoim nowym związkiem...
- Teraz nie mogę. Muszę odwołać jutrzejsze spotkanie. Wogóle nie wiem, czy dobrze zrobiłam dając Jacobowi drugą szansę. Było mi dobrze, jak byłam sama, nic nie musiało się zmieniać.
- Nie mogę tego słuchać. Nie pozwolę, żebyś przez humory Jake, marnowała swoje szczęście. Przecież wiem, że wciąż go kochasz.
- Na razie chcę nad tym pomyśleć, ale dziękuje za rady, jesteś wspaniałą przyjaciółką - powiedziała June, i przytuliła Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz