piątek, 27 stycznia 2012

Rozdział: 10 ♥

Nastał ranek, a June obudziła się razem, w łóżku ze swoją przyjaciółką. Przeciągnęła się tylko, założyła kapcie i poszła pod prysznic. Umyła włosy, swoim ulubionym jabłkowym szamponem i nasmarowała całe ciało kremowym balsamem. Nie wysuszyła nawet włosów, tylko poczesała je i ubrała się w wysoką spódniczkę w kolorowe kwiaty, i szary podkoszulek. Wzięła kartkę papieru i długopis – „ Poszłam pracy, nie czekaj, będę późno” – napisała, zostawiając kartkę obok łóżka, na którym spała jej przyjaciółka. Pocałowała ją tylko w policzek i cicho, na palcach wyszła. Wyciągnęła z torebki kluczyki od samochodu, wsiadła i pojechała pod dom swojej szefowej- Cleo. Kiedy June była na miejscu, spojrzała tylko w lusterko samochodowe, i zaparkowała swój pojazd pod willą Cleo. Wysiadła z auta, ze znużoną miną, nagle zobaczyła, że przez drogę przebiega Jake. Widząc to, natychmiast pobiegła za nim krzycząc :
- Jakee ! Jakee !
Niestety nie usłyszała odpowiedzi, jej przyjaciel nawet się nie odwrócił. Dziewczyna postanowiła dalej wołać, niestety bez skutku. Tak bardzo chciała z nim porozmawiać, wyjaśnić całą sprawę, więc pobiegła jak najszybciej mogła. W końcu go dogoniła, pociągnęła tylko za koszulkę, i ze zmęczenia podparła się o murek, dysząc.
- Wreszcie Cię dogoniłam ! Biegłam aż od domu Cleo. Możesz mi wytłumaczyć co się z Tobą działo, przez tyle dni ? – powiedziała, zmęczonym głosem June
- Co ? – mruknął tylko, odwracając się, i ściągając słuchawki
- Co się z Tobą działo? –zapytała jeszcze raz dziewczyna
- June ? Co ty tutaj robisz ?
- Jaa? Gonie za Tobą, bo próbuje się z Tobą skontaktować już od kilku dni, ale ty nie dajesz znaków życia, co się z Tobą dzieje, Jake ?
- Nic. Po prostu musiałem sobie coś przemyśleć.
- Co przemyśleć ? Ja zrobiłam coś nie tak ? Nawet nie wiesz jak się martwiłam o Ciebie przez te wszystkie dni. Chciałam do Ciebie przyjść, ale Kate mi nie pozwalała, nie wiem o co jej chodziło.
- Yyy. O nic. Już jest wszystko w porządku, nie potrzebnie się martwiłaś
- Myślisz, że ja tego nie widzę ? Co się dzieje Jake, przecież możesz mi powiedzieć, w końcu się przyjaźnimy, nie?
- Posłuchaj June, nie chce teraz o tym gadać, proszę Cie, nie wracajmy już do tego – odpowiedział z uśmiechem
- No dobrze. Dzisiaj Ci odpuszczę, ale jak obiecasz mi, że nigdy już tak nie zrobisz. Myślałam, że Cie straciłam
- Obiecuje, i przepraszam. Nie wiedziałem, że tak bardzo się o mnie martwisz. Nie straciłaś mnie, przecież jestem Twoim przyjacielem, i tak zostanie
- Ojj głupku ! Jesteś dla mnie najważniejszy, to jak miałam się nie martwić ?
Nie odpowiedział jej, tylko czule uśmiechną się. Gdy June to zobaczyła, nagle zrobiło jej się lżej, poczuła ulgę na sercu. Nie wiedziała co powiedzieć, była taka szczęśliwa, więc przytuliła się do Jake, i szepnęła do ucha :
- Kocham Cie, wiesz ?
Po chwili milczenia usłyszała odpowiedź, lecz nie tą co chciała…
- Idź już, bo spóźnisz się przeze mnie do pracy
- Aj tam. Cleo sobie poczeka, ważne że w końcu mogłam sobie to wszystko z Tobą wyjaśnić
- No tak, ale…
Jake nie dokończył zdania, ponieważ przerwał mu dzwoniący telefon, June.
- No odbierz –powiedział
- Po co? To Cleo, pewnie wydarła by się, bo się spóźniam a zresztą już idę, także nie ma sensu wysłuchiwać jej wielkich pretensji
- To idź, nie zatrzymuje Cię dłużej, a kiedy się spotkamy ?
- Nie wiem, zadzwonię – krzyknęła tylko, biegnąc
Kiedy dziewczyna dobiegła na miejsce, zobaczyła opalającą się, przed swoim wielkim basenem Cleo
- Przepraszam za spóźnienie, ale zatrzymała mnie ważna, prywatna sprawa, ale już jestem – tłumaczyła się June
- Spokojnie, rozumiem, nie musiałaś się tak śpieszyć. Idź się czegoś napij, bo strasznie dyszysz, i przyjdź tu, powiem ci co masz dziś dla mnie zrobić – odpowiedziała jej Cleo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz