Kiedy June dojechała do szkoły, i zaparkowała samochód, usłyszała, że ktoś woła jej imię.
- June! Zaczekaj!
Odwróciła się, i zobaczyła Jake…
- Jake? O, cześć. Przepraszam, nie zauważyłam Cię- odpowiedziała June.
Widać było, że jest w dobrym humorze.
- No cześć śliczna. Biegnę za samochodem, już od przystanku. A co Ci się stało? Jeszcze w środę nie dało się Ciebie rozśmieszyć, a dzisiaj uśmiechasz się do każdego, z byle powodu.
- To źle? Po prostu mam dobry humor, i nie mam zamiaru martwić się egzaminami, tylko się bawić!
- Co za nagła zmiana. Cieszę się, że wróciła dawna June. Ale tak na prawde jaki jest powód Twojego uśmiechu?
- Opowiem Ci po drodze. Chodźmy już, bo się spóźnimy…
Jake, i June weszli do sali. Wszyscy już byli, nawet Kate czekała na swoich przyjaciół.
- Hejj! Dobrze że jesteście, i że się nie spóźniliście.. – powiedziała dziewczyna
Po skończonych wykładach, Kate i Jake wracali razem z June samochodem..
- To jak? O 17.30 wpadać po Ciebie, i idziemy na miasto nie ? To dalej aktualne ? – pytała Kate
- No tak.. Wiesz, ale nie mam ochoty na zakupy.. Chciałabym powłóczyć się trochę po okolicy, z moimi przyjaciółmi i porobić zwariowane foty. To jak Jake, wpadasz do nas ? – mówiła June
- No właśnie! Dawno nie byliśmy razem we trójkę. Więc jak będzie Jakuś ? – przerwała Kate
- No jasne! Będzie super! To o 17.30 u June.. – odpowiedział Jake
Kiedy dziewczyna poodwoziła swoich przyjaciół, zostało jej tylko pojechać do Cleo, i pomóc przygotować się na imprezę. Zapukała do jej drzwi, i czekała, aż ktoś jej otworzy. Zrobiła to Cleo.
- Jesteś? Jak świetnie. Te paznokcie we wszystkim mi przeszkadzają. Musisz pomóc założyć mi tą kieckę- mówiła
- Dobrze. Więc ręce do góry.. – odpowiedziała June.
Po ułożonych włosach, ubranej i pięknie wyprasowanej sukience został tylko makijaż.
- Mario! Chodź tu szybko! Musisz przecież mnie pomalować! Boże! A gdzie Tomas? – denerwowała się Cleo
Kiedy makijażystka przybiegła na wezwanie Cleo, June pobiegła na dół zawołać kierowcę. Wszystko było już gotowe, a Cleo wyglądała pięknie.
- Ahh. Wreszcie. Jeszcze tylko wezmę prezent dla Lolki i możemy jechać, a ty June, jesteś wolna –powiedziała Cleo
Dziewczyna dojechała do domu, zjadła wczorajszego hamburgera, przebrała się i czekała na swoich przyjaciół. Nagle zadzwonił telefon, to Jake.
- No, co tam ? – odebrała dziewczyna
- Wychodź laska. Jesteśmy pod domem- powiedział Jake, i rozłączył się.
June wyszła z domu, i od razu pobiegła do swoich przyjaciół
- Noo hej. Więc gdzie idziemy ? – pytała Kate
- Hmm.. Poszła bym posiedzieć na Sokółkę. –odpowiedziała June- June! Zaczekaj!
Odwróciła się, i zobaczyła Jake…
- Jake? O, cześć. Przepraszam, nie zauważyłam Cię- odpowiedziała June.
Widać było, że jest w dobrym humorze.
- No cześć śliczna. Biegnę za samochodem, już od przystanku. A co Ci się stało? Jeszcze w środę nie dało się Ciebie rozśmieszyć, a dzisiaj uśmiechasz się do każdego, z byle powodu.
- To źle? Po prostu mam dobry humor, i nie mam zamiaru martwić się egzaminami, tylko się bawić!
- Co za nagła zmiana. Cieszę się, że wróciła dawna June. Ale tak na prawde jaki jest powód Twojego uśmiechu?
- Opowiem Ci po drodze. Chodźmy już, bo się spóźnimy…
Jake, i June weszli do sali. Wszyscy już byli, nawet Kate czekała na swoich przyjaciół.
- Hejj! Dobrze że jesteście, i że się nie spóźniliście.. – powiedziała dziewczyna
Po skończonych wykładach, Kate i Jake wracali razem z June samochodem..
- To jak? O 17.30 wpadać po Ciebie, i idziemy na miasto nie ? To dalej aktualne ? – pytała Kate
- No tak.. Wiesz, ale nie mam ochoty na zakupy.. Chciałabym powłóczyć się trochę po okolicy, z moimi przyjaciółmi i porobić zwariowane foty. To jak Jake, wpadasz do nas ? – mówiła June
- No właśnie! Dawno nie byliśmy razem we trójkę. Więc jak będzie Jakuś ? – przerwała Kate
- No jasne! Będzie super! To o 17.30 u June.. – odpowiedział Jake
Kiedy dziewczyna poodwoziła swoich przyjaciół, zostało jej tylko pojechać do Cleo, i pomóc przygotować się na imprezę. Zapukała do jej drzwi, i czekała, aż ktoś jej otworzy. Zrobiła to Cleo.
- Jesteś? Jak świetnie. Te paznokcie we wszystkim mi przeszkadzają. Musisz pomóc założyć mi tą kieckę- mówiła
- Dobrze. Więc ręce do góry.. – odpowiedziała June.
Po ułożonych włosach, ubranej i pięknie wyprasowanej sukience został tylko makijaż.
- Mario! Chodź tu szybko! Musisz przecież mnie pomalować! Boże! A gdzie Tomas? – denerwowała się Cleo
Kiedy makijażystka przybiegła na wezwanie Cleo, June pobiegła na dół zawołać kierowcę. Wszystko było już gotowe, a Cleo wyglądała pięknie.
- Ahh. Wreszcie. Jeszcze tylko wezmę prezent dla Lolki i możemy jechać, a ty June, jesteś wolna –powiedziała Cleo
Dziewczyna dojechała do domu, zjadła wczorajszego hamburgera, przebrała się i czekała na swoich przyjaciół. Nagle zadzwonił telefon, to Jake.
- No, co tam ? – odebrała dziewczyna
- Wychodź laska. Jesteśmy pod domem- powiedział Jake, i rozłączył się.
June wyszła z domu, i od razu pobiegła do swoich przyjaciół
- Noo hej. Więc gdzie idziemy ? – pytała Kate
- No to na co czekamy? Chodźmy!
Kiedy doszli na miejsce, usiedli na ławce, i zaczęli się śmiać popijając RedBula
- Cieszę się, że wrócił Ci dobry humor – mówił Jake
- Ja też się cieszę. – odpowiedziała June
- A z czego ty się tak śmiejesz, June ?-spytała Kate
- Z niczego. Cieszę się, że mam takich cudownych przyjaciół. – powiedziała i przytuliła ich..
- Wiecie co? Mam ochotę na zwariowane foty – powiedziała Kate
- Hmm.. No to pozować dziewczynki- odpowiedział Jake
June, Kate i Jake szli w stronę uliczki, na której mieszkają. Weszli na podwórko June, przebierali się w różne ciuchy i robili sobie zdjęcia. Kiedy zrobiło się ciemno, weszli do środka, i dodawali niektóre fotki na bloga..
- Hmm.. No to pozować dziewczynki- odpowiedział Jake
June, Kate i Jake szli w stronę uliczki, na której mieszkają. Weszli na podwórko June, przebierali się w różne ciuchy i robili sobie zdjęcia. Kiedy zrobiło się ciemno, weszli do środka, i dodawali niektóre fotki na bloga..
Dzisiaj wszyscy nocowali u June, ale nie mieli zamiaru spać.. Śmiali się, przytulali, pili, robili nowe zwariowane zdjęcia. Bawili się świetnie, bo razem czują się najlepiej. Zamówili pizze, i nagle przeszli na szczerą rozmowę.
- Ej.. Chciałabym się zakochać.-powiedziała Kate, gryząc właśnie kawałek pizzy
- Hmm.. Poważnie. Ja mam dość, po moim ostatnim, cholernie nieudanym związku z Jacobem. – odparła June
- A ty Jake? – spytała Kate
- Ja? Ja nie potrzebuję dziewczyny, żeby było mi lepiej. Najważniejsi są dla mnie przyjaciele i zabawa. Kiedy skończę szkołę, będę zabierał się za poważne związki-odpowiedział
- Eee. A nie tęsknisz za Alex?- spytała June
- Niee. Chyba nie..
- Ej.. Chciałabym się zakochać.-powiedziała Kate, gryząc właśnie kawałek pizzy
- Hmm.. Poważnie. Ja mam dość, po moim ostatnim, cholernie nieudanym związku z Jacobem. – odparła June
- A ty Jake? – spytała Kate
- Ja? Ja nie potrzebuję dziewczyny, żeby było mi lepiej. Najważniejsi są dla mnie przyjaciele i zabawa. Kiedy skończę szkołę, będę zabierał się za poważne związki-odpowiedział
- Eee. A nie tęsknisz za Alex?- spytała June
- Niee. Chyba nie..
Wszyscy ucichli, ale to nie potrwało długo, bo June nagle wybuchła głośnym śmiechem.. Wszyscy krzyczeli, tańczyli, biegali. Nie wiedzieli co robią, bo byli aż tak pijani..





Bożeeee jak ja cie kocham i twojego bloga <3 Paduuuśś <3
OdpowiedzUsuńmój wilczeek.; ** ja też cie kocham. < 3
OdpowiedzUsuń