Kiedy June, wróciła do domu po nieudanym spotkaniu z Jake’m usiadła na łóżku i położyła głowę na poduszce, była załamana. Wszystko wydawało się takie szare, nie rzeczywiste, a jej myśli względem swojego przyjaciela były najgorsze. Gdy tak June leżała, i myślała nad tym co zrobiła, przerwał jej dzwonek do drzwi. Dziewczyna wstała i poszła je otworzyć, a w nich ukazała się Kate.- No hej, mogę wejść?
- No jasne, właź- odpowiedziała, i zamknęła drzwi na zamek, opierając o nie głowę
- Ojj słońce, nie smuć się – powiedziała i przytuliła June
- Byłam u niego, nie chciał mnie widzieć
- Wiem, dzwonił…
- I co? Bardzo mnie nienawidzi?
- June.. On Cie kocha, tak bardzo Cię kocha.
- Myślałam, że się przyjaźnimy. Widocznie przyjaźń damsko-męska nie istnieje.
- No co ty mówisz? Przecież te wszystkie lata... Nie możecie ich tak zmarnować. Mimo, że jest zakochany, to jest także Twoim przyjacielem.
- Hmm, no nie wiem. Chyba już nie.
Dziewczyny weszły do kuchni, zaparzyły herbatę i wyszły na taras. Usiadły na huśtawce, i patrzyły na piękny widok morza i fal obijających się o ścianki skał. Nagle, miłe chwile zepsuł telefon.
- Kto to?- zapytała Kate
- Jacob. Nie chcę z nim teraz rozmawiać…
- No odbierz!
- Ale… No dobra, odbiorę… Halo, Jacob?
- No cześć. Ej słuchaj June, wystrój się, będę u Ciebie za 15 minut.
- Co? Nic nie słyszę, gdzie jesteś? Dlaczego tak głośno?
- Jestem na domówce u Toma. Super zabawa, zaraz po Ciebie przyjadę.
- Co? Nie… Nie mam nastroju.
- Ale bez gadania, do zobaczenia.
- Halo ?! Jake?
- Rozłączył się?- spytała Kate
- Taak. Chce mnie zabrać na jakąś imprezę, ale ja nie mam humoru, przecież wiesz-odpowiedziała jej przyjaciółka
- Ale dlaczego niby? Bardzo dobrze, że Cię zabiera, świetny chłopak. Poprawi Ci humor!
- No nie wiem…
Po 15 minutach przyjechał Jacob, wszedł od tyłu domu na taras, i był zaskoczony widząc jeszcze nie ubraną June.
- June! Dlaczego się nie przebrałaś? Przecież mówiłem, że już jadę-powiedział chłopak
- A nie mogę tak iść? Przeszkadza Ci to? –odpowiedziała dziewczyna
- No nie, ale tam każdy wygląda trochę inaczej.
- A naprawdę muszę iść?
- June, przestań. Nie marudź!- wtrąciła Kate
- Dokładnie ! Słuchaj przyjaciółki.. A tak w ogóle to cześć, miło mi Cię poznać, Jacob jestem-powiedział, i podał rękę dziewczynie
- Heej, mi też miło- odpowiedziała
- A może ty też chciałabyś z nami jechać ? Naprawdę zajebista impreza.
- Hmm, w sumie to nie zły pomysł, a mogę ? Przecież nie jestem zaproszona.
- Spoko, w końcu jestem najlepszym kumplem organizatora, a poza tym wiele ludzi bawi się nawet bez zaproszenia.
- Jeśli tak, to jadę, dzięki- powiedziała i uśmiechnęła się do nowopoznanego chłopaka.
- Super ! Wszystko świetnie, tylko może Kate, przebierzemy się? – powiedziała oburzona June
- Już idę!- krzyknęła przyjaciółka
Po 10 minutach dziewczyny były gotowe do wyjścia. Wszyscy wsiedli do ekskluzywnego samochodu Jacoba, i odjechali z piskiem opon. Kiedy dojechali na miejsce zobaczyli ogromny dom, a muzyka która z niego dobiegała, brzmiała bardzo głośno. Słychać było już ją od końca uliczki. Dziewczyny wysiadły z samochodu, i zaczęły się rozglądać.
- To co, wchodzimy?- spytał chłopak
- Yy, a nie możemy zostać na polu? Trochę źle się czuję – powiedziała June
- Coś nie tak? Junee…
- Nie, nie. Wszystko w porządku, tylko trochę kręci mi się w głowie. Ja tu zostanę, a wy idźcie.
- Na pewno?- spytała zniecierpliwiona przyjaciółka
- Tak, na pewno. Będę czekała z tyłu, przy basenie.
- No dobrze.. Pójdę tylko oprowadzić Kate i oczywiście poznać z Tomem, jeśli tyko nie jest pijany – powiedział Jacob i odszedł razem z Kate.
Dziewczyna siedziała już długo sama. Wokoło było pusto i robiło się coraz ciemniej. Świeciły tylko kolorowe lampki wiszące w ogrodzie, tuż nad jej głową, a muzyka dobiegająca z domu minimalnie ucichła. June cały czas miała w głowie Jake’a, patrzyła tylko na telefon, sprawdzając czy czasem nie ma nowych wiadomości. Miała nadzieję, że może jednak się odezwał, lecz niestety były to tylko złudzenia. Dziewczyna chciała wracać do domu, położyć się w łóżku, i zasnąć. Po chwili przyszedł jej chłopak.
- Już jestem, przepraszam że tak długo musiałaś czekać- powiedział i pocałował June mocno w usta.
- No przecież nic się nie stało. Lepiej tutaj, niż tam w środku.
- Coś się stało? Może jesteś chora, co? Przecież zawsze szalałaś na takich imprezkach, nigdy Cię nie mogło zabraknąć, a teraz? Taka nagła zmiana…
- Możliwe, że jestem chora, słabo mi i chyba mam gorączkę.
- Przyniosę Ci wody, zaczekaj- powiedział, i wstał z ławki, na której siedzieli.
- Nie, nie trzeba. Przepraszam, że psuję Ci zabawę, ale naprawdę nie mam ochoty. Mówiłam, że lepiej byłoby gdybym została w domu, nie musiałeś mnie tu ciągnąć, ale nie musisz się mną przejmować, idź tańczyć, pić.
- Nie, po co? Wolę posiedzieć tu z Tobą. A nie zimno, Ci kochanie?- złapał ją za rękę
- Trochę, ale to nie ważne. Idę po Kate, i wracamy do domu.
- Odwiozę was.
- Nie trzeba, wrócimy autobusem albo taksówką.
- Odwiozę… Ale chyba tylko Ciebie, bo nie wiem czy Kate będzie chciała wracać.
- No, a czego ma nie wracać?
- Bo bardzo dobrze się bawi… Z Tomem.
- Aha, fajnie. Szkoda, że nie pomyślała o mnie- powiedziała naburmuszona i wstała udając się w kierunki balkonu. Weszła do środka, i zobaczyła tłum bawiących się ludzi, bałagan, butelki z piwa i swoją przyjaciółkę, całującą się z Tomem.
- Kate! Kate! – krzyknęła June, lecz przyjaciółka nie zareagowała, więc June podeszła do pary, i zaczęła szarpać Kate za bluzkę.
- Ejj ? O co Ci chodzi?!- krzyknęła zdenerwowana Kate
- Ja wychodzę, idziesz ze mną?
Nie usłyszała odpowiedzi. Kate dalej zabawiała się ze swoim nowym znajomym, nie zważając na June. Zdenerwowana dziewczyna wybiegła z domu pełnego ludzi. Przystanęła przed samochodem Jacoba i wyjęła telefon ze swojej kieszeni.
- Nie dzwoń ! Odwiozę Cie – powiedział chłopak i otworzył drzwi pojazdu, swojej dziewczynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz